Siemka :3
Dzisiaj jeszcze bez fotek, bo nie dawno co wstałam :P
Wczorajszy dzień był MEGA <3
Byłam u A. i w sumie bawiłam się doskonale. Najgorszy był dojazd, bo muszę jechać rowerem jakieś 15 km? Chyba tak :) Niestety mój kochany rowerek jest w naprawie i musiałam podkraść siostrze ;) co nie wyszło mi na dobre, bo rower B. ( mojej młodszej siostry) to totalna porażka.
No więc ogólnie drogę do A. i do domu nie wspominam dość dobrze, bo myślałam, że w połowie drogi siądę i się rozpłaczę tak mnie bolały nogi, co w poprzednie niedziele jeżdżąc moim rowerem nie odczuwałam w ogóle nic.
Do A. dojechałam po 14 chyba i w sumie najpierw troszkę posiedziałyśmy i się ponudziłyśmy, a później poszłyśmy się przejść. A. wiozła mnie na bagażniku co skończyło się MEGA bólem brzucha. Jechałyśmy całą szerokością chodnika, było na prawdę super :)
Teraz A. wyjeżdża na ostatni tydzień wakacji. Mam nadzieję, że będzie do mnie dzwoniła, bo dzień bez rozmowy z nią to dzień stracony. Zawsze sobie coś śmiesznego przypomnimy, ale któraś coś głupiego palnie i cały dzień śmiejemy się z naszej głupoty.
Wczoraj o mały włos nie spadłam z huśtawki, trafił mi się chips w kształcie serduszka (zdjęcie może później ;p), prawie nie dostałam butelką po Tymbarku, włosy mi sterczały jak antenka i ogólnie to dostawałam co chwilkę skurczu mięśni w nodze chociaż jechałam w tedy na bagażniku :p
Dzień na prawdę zaliczam do udanych, bo chyba nigdy aż tak się nie śmiałyśmy i nie tworzyłyśmy takich głupich sytuacji :))
Dziękuje A. ;**
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz